Artykuły
Reklama
Partnerzy
Niezależnie jednak od tego, jak głęboko pod ziemię wniknie bomba, pozostawi za sobą kanał, przez który substancje radioaktywne mogą się wydostać na zewnątrz. Z obliczeń wynika, że użycie takiej bomby jądrowej na obszarze miejskim spowodowałoby skażenie terenu bomba o energii 1 kt może zabić kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Zminiaturyzowane ładunki byłyby zapewne użyteczniejsze na słabiej zaludnionych obszarach. Załóżmy, że kilotonowy ładunek do niszczenia bunkrów zostaje zdetonowany na stosunkowo niedużej głębokości, mniejszej niż 10 m, przy średniej prędkości wiatru 10 km/h. Wyniki obliczeń różnią się nieco w zależności od głębokości, warunków geologicznych i szczegółowych parametrów ładunku, ale wniosek z nich jest podobny.
Pod auspicjami działającego w strukturach Departamentu Energii Urzędu ds. Narodowego Bezpieczeństwa Jądrowego (National Nuclear Security Administration) wydano w 2003 roku 6.1 min dolarów na badania nad „jądrowym pociskiem penetrującym o podwyższonych parametrach” (RNEP Robust Nuclear Earth Penetrator), a w roku 2004 na ten sam cel przeznaczono kolejne 7.5 min dolarów. Administracja planuje zwiększyć te nakłady do 484.7 min dolarów w latach 20052009. Równocześnie Kongres zaaprobował przystąpienie do programu Advanced Concepts Initiative, w ramach którego będą badane bardziej egzotyczne i kontrowersyjne odmiany tej samej technologii. Według obserwatorów ilość środków pieniężnych i skala prowadzonych badań sugerują, że administracja podjęła już po cichu decyzję o budowie pocisków RNEP i poważnie myśli o konstruowaniu innych rodzajów amunicji jądrowej.
Niestety, w gorączce prac nad „przeciwbunkrowymi” pociskami jądrowymi zapomniano o rzeczowej dyskusji, czy wojskowe zalety takiej broni zrównoważą wyrządzone przez nią szkody dyplomatyczne. Może się na przykład okazać, że większość celów uda się osiągnąć bez ładunków jądrowych i bez dodatkowych zagrożeń i to nie tylko politycznych czy społecznych, lecz także wojskowych. ZASTOSOWANIE POCISKÓW penetrujących o niewielkiej energii wybuchu 0.011 kt TNT może przynieść, zdaniem niektórych konstruktorów, nieosiągalne w inny sposób korzyści taktyczne i strategiczne. Pociski te zminimalizowałyby efekty niepożądane, w szczególności działanie materiałów radioaktywnych, wytwarzanych zwykle w dużych ilościach przez silniejsze bomby. Detonowanie mniejszych ładunków pod ziemią zamiast dużego ładunku naziemnego mogłoby ograniczyć skażenie mniej więcej 20krotnie, lecz wcale by nie oznaczało, że mniejsze pociski są „bezpieczne”.
Osoby mieszkające po zawietrznej w odległości powyżej 30 km od miejsca wybuchu mogłyby wrócić do domów po miesiącu, a w odległości 15 km po roku. Opad spowodowany przez bomby do niszczenia bunkrów skomplikowałby także działania wojsk amerykańskich. Choć dla wojsk w warunkach bojowych przyjmuje się większą dopuszczalną dawkę promieniowania niż dla ludności cywilnej, to i tak wstęp na obszary w pobliżu miejsca wybuchu może okazać się niemożliwy. Zgodnie z przyjmowanymi w armii amerykańskiej zaleceniami, dawka o „umiarkowanym” poziomie zagrożenia radiacyjnego nie przekracza 0.7 Sv. Zakładając, że oddziały przebywające w skażonym terenie byłyby wymieniane co 24 godziny, użycie kilotonowej bomby w określonych wyżej warunkach oznaczałoby, że żołnierze piechoty narażeni na niesiony wiatrem opad musieliby trzymać się w odległości co najmniej 15 km od miejsca ataku przez godzinę i co najmniej 5 km przez jeden dzień od eksplozji. Gdyby natomiast do oceny zagrożenia przyjąć dawkę dopuszczaną tylko w sytuacjach awaryjnych czyli do 1.5 Sv odległości te zmniejszyłyby się, odpowiednio, do 10 i 3 km.